Krople jesiennego deszczu wygrywały jednostajną melodię,
odbijając się od dachu mieszkania i mimowolnie spadając na ziemię. Wsłuchiwałem się w nużący rytm, gdyż tylko to
dawało mi chwilę ukojenia. Siedziałem na moim starym polowym łóżku, przykrytym ciemnozieloną kapą, rozglądając się po pokoju. Analizowałem
wszystkie błędy które popełniłem, i zastanawiałem się jak mogę je naprawić. Być
może, gdybym tamtego wieczoru, wpadł na jakiś pomysł, uratowałbym tą niewinną dziewczynę.
Przed oczyma wciąż przelatywały mi sceny sprzed tygodnia. Jej zakrwawiona
sukienka, blada twarz i ten głęboki ból bijący z jej oczu. Przeszedł mnie zimny
dreszcz. ‘To moja wina, nikt inni nie mógł jej pomóc. Gdybym tylko…’ - szepnąłem
sam do siebie i załapałem się za głowę. Gdyby
nie ten jeden, drobny błąd w mojej
dedukcji, Liley, cieszyła by się życiem mogąc wychować swojego pięcioletniego synka.
Mogłem ją uratować, nawet jeśli przypłaciłbym swoim życiem, lecz jednak tego
nie zrobiłem. Moje bezgraniczne poczucie winy wykańczało mnie do reszty. Bezsilny
wstałem z łóżka i podszedłem do okna. Było ciemno. Spojrzałem w ekran mojej komórki. Wszystko
wskazywało na to, że dostałem sms’a. Bez
zawahania przeczytałem go, a treść brzmiała następująco :
‘Charles,
Chciałam Ci serdecznie podziękować. Uratowałeś mi życie. Ja
i Jimmy nareszcie czujemy się bezpieczni. Zapraszam Cię na kawę w zamian za
wszystko co dla mnie zrobiłeś.
Bezgranicznie wdzięczna,
Liley”
Czyżby Liley żyła? Zacząłem szybciej oddychać, a tętno mi wzrosło.
Całym sercem wierzyłem, że ona żyje. Chciałem tego. Przesunąłem sms’a niżej
żeby zobaczyć datę nadania. Resztki mojej nadziei prysły. Liley wysłała go 25
października, około godzinę przed swoją śmiercią. Byłem załamany. Znów wszystko się psuło. Z
każdą minutą traciłem jakąkolwiek nadzieję, że wyjdę z poczucia winy. Nazywam
się Charles York i na własnej skórze przekonałem się, że życie potrafi być
bezlitosne.
prześlicznie napisane *___*
OdpowiedzUsuńCzuję, że będzie to na prawde fajny blog :D
Dodaję do obserwatorów i zapraszam do siebie :
http://zarysskrzydel.blogspot.com/
Miło mi *o* Niedługo dodam kolejny rozdział :)
UsuńOczywiście, zajrzę ;D
Niezwykle intrygujący wstęp. Z jednej strony można pomyśleć, że zakończenie zostało zdradzone i wszystko jest jasne. A jednak to właśnie zaciekawia i napawa pewnym niepokojem.
OdpowiedzUsuńOd 3 tygodni nie ma kontynuacji. A ja się domagam więcej, chcę poznać rozwiązanie tajemnicy, chcę się dowiedzieć, kim była Liley!
Proszę o pierwszy rozdział. Pozdrawiam i życzę powodzenia w pisaniu. ;)